Lepiej być optymistą czy pesymistą? Czy optymistom naprawdę żyje się łatwiej? Co robić, gdy dręczą nas czarne myśli? Jak sobie radzić ze stresem i obawami o przyszłość? A może czasem warto być pesymistą?O czarnowidztwie, różnych odmianach pesymizmu i o tym, czy dobrze być optymistą, z dr Magdaleną Grabowską z Instytutu Psychologii UKW w Bydgoszczy rozmawia Tomasz być optymistą czy pesymistą?Mówi się, że optymiści mają więcej przyjaciół i są generalnie zdrowsi, ale optymizm też ma swoją ciemną stronę. Optymistki częściej zachodzą w nieplanowane ciąże, optymiści częściej jeżdżą na motocyklu bez kasku, rzadziej się badają... Pesymiści są ostrożniejsi. Dlatego pesymistą lub optymistą najlepiej być w zależności od okoliczności. Jeżeli wszystko gra, to możemy sobie pozwolić na optymizm, natomiast na czasy trudne, czasy kryzysu, lepszy jest pesymizm. Przy czym trzeba odróżnić pesymizm defensywny od dyspozycyjnego. Pesymiści dyspozycyjni widzą wyłącznie negatywny scenariusz i nie dopuszczają wystąpienia innych, pozytywnych możliwości, a w efekcie rzadziej podejmują jakiekolwiek działania, skazując się tym samym na porażkę. Natomiast pesymiści defensywni zakładają tylko, że coś może pójść nie tak, a więc są w stanie się do tego tyle się mówi o sile pozytywnego myślenia i że trzeba patrzeć na życie optymistycznie…To się zaczęło od Seligmana, prekursora psychologii pozytywnej. Nagle pojawiło się przekonanie, że wszyscy powinniśmy być optymistami i zalały nas tony poradników, jak być szczęśliwym. Pesymiści zaczęli być terapeutyzowani, bo przyjęło się myśleć, że ich postawa nie jest objawem zdrowia psychicznego, a to przecież po prostu inne nastawienie, które się też przydaje. Zawsze, gdy rozmawiam o tym ze studentami, to pytam ich, co by woleli: żeby reaktor atomowy był zbudowany przez pesymistę czy optymistę. (śmiech)Pesymiści dyspozycyjni widzą wyłącznie negatywny scenariusz i nie dopuszczają wystąpienia innych, pozytywnych możliwości, a w efekcie rzadziej podejmują jakiekolwiek działania, skazując się tym samym na porażkę. Natomiast pesymiści defensywni zakładają tylko, że coś może pójść nie tak, a więc są w stanie się do tego skąd się bierze pesymizm dyspozycyjny, czyli to myślenie wyłącznie o najczarniejszych scenariuszach?Z naszych lęków. Podczas terapii z osobami lękowymi uczymy je odróżniać realne troski - sytuacje, w których przydaje się odrobina pesymizmu, bo można się na nie przygotować - od zbędnych obaw, czyli zmartwień, na które nie mamy wpływu. Przykładowo, jeśli studentka pierwszego roku martwi się tym, że po swoich studiach nie znajdzie pracy, to warto, aby zadała sobie pytanie, co może w związku z tym zrobić. Jeśli nie zamierza zmienić kierunku i będzie się dalej sumiennie uczyć, to w sumie niewiele więcej. Jest to typowy lęk, którego nikt nie potrzebuje, bo zaśmieca tylko głowę i niszczy dobre zamiast myśleć o tym, co będzie za pięć lat, po studiach, ta studentka powinna skupić się na przykład na najbliższym kolokwium?Dokładnie. Poszukiwanie pracy to coś, z czym każdy musi się kiedyś zmierzyć, ale czy koniecznie trzeba na tym etapie zaprzątać sobie tym głowę i snuć czarne scenariusze? Lepiej mierzyć się z problemami tu i teraz, z którymi faktycznie możemy coś zrobić. Jak choćby przygotować się do tego przebiega granica pomiędzy byciem na coś mentalnie przygotowanym a życiem w niepotrzebnym stresie?Myślę, że istotne jest tu poczucie kontroli. Jeżeli czeka nas coś nieprzyjemnego, na co nie mamy żadnego wpływu, to można byłoby sobie powiedzieć: „Po co się martwić, co będzie, to będzie”. Przykładowo, jeżeli nie kontrolujemy tego, jak długo będziemy stać w kolejce w sklepie, to raczej nie powinniśmy się tym stresować. Jednak gdy czeka nas poważna operacja, trudno oczekiwać, byśmy się nią nie martwili. Emocje powinny być adekwatne do co z sytuacjami, gdy jest niewielka szansa, że czarny scenariusz się sprawdzi? Rodzinny przykład: dziadek pojechał sam na działkę, obiecał babci, że zadzwoni, gdy dojedzie, ale ani nie dzwonił, ani sam nie odbierał. Babcia wystraszyła się, że miał wypadek. Słusznie?To jest przeszacowanie ryzyka, często występujące u osób lękowych. Pojawia się tu założenie, że zdarzenia zagrażające są bardziej prawdopodobne niż zdarzenia niezagrażające. Można sobie w takim przypadku zadać pytanie, dlaczego ktoś jest lękowy? Może dlatego, że ma kiepskie doświadczenia? Jeśli np. każdy nocny telefon oznaczał dla kogoś złą wiadomość, to nic dziwnego, że ta osoba nauczyła się reakcji lęku na dźwięk dzwonka budzącego ze dziadek miał w przeszłości trochę „przygód” za kółkiem. Choć ja w pierwszej kolejności raczej bym pomyślał, że nie miał zasięgu, odłożył gdzieś telefon i o nim zapomniał. Nie wszczynałbym od razu alarmu, nie dzwonił po rodzinie z pytaniem, kto może na tę działkę pojechać sprawdzić, czy dziadek żyje…To swoją drogą sensowne rozwiązanie problemu. Jesteśmy świadomi, że dziadkowi mogło się coś stać, ale mógł też się z kimś zagadać, padła bateria, jest wiele możliwości. Jeżeli bierzemy pod uwagę te wszystkie scenariusze, to najprawdopodobniej poczujemy niepokój, ale powinien być on adekwatny do wszystkich możliwych sytuacji. Czyli - przyjmując, że dziadek na pewno miał wypadek, wyolbrzymiamy, ten strach będzie nieadekwatny. Jednak założenie, że na pewno po prostu zapomniał zadzwonić, jest z kolei bagatelizowaniem. Tu nie sprawdzi się ani optymizm, ani babcia zachowała się… realistycznie?Z pewnością babcia dobrze sobie poradziła z negatywnymi emocjami, bo zachowała się zadaniowo. Znalazła sposób na zredukowanie swojego niepokoju. Zamiast się martwić, wpadła na całkiem sensowy pomysł, jak sprawdzić te swoje obawy. Co innego, gdyby założyła, że dziadek na pewno miał wypadek i zaczęła dzwonić po szpitalach. To byłoby już zniekształcenie poznawcze polegające na przekonaniu, że zdarzenia negatywne są bardziej prawdopodobne od pozytywnych. W języku psychologii takie założenie, że skoro może być źle, to na pewno będzie, określa się mianem języku psychologii takie założenie, że skoro może być źle, to na pewno będzie, określa się mianem przeanalizujmy inny przykład. Znam młodą mamę, która za każdym razem, gdy jej mąż wyjeżdża w delegację, obawia się o to, kto zajmie się dziećmi, gdyby nagle zachorowała. I z tego stresu często faktycznie pojawiają się u niej objawy chorobowe - bóle głowy, nudności, palpitacje…Takie kłopoty zdrowotne to tzw. somatyzacja lęku. W tym przypadku należałoby się zastanowić, co jest nie tak z poczuciem bezpieczeństwa tej osoby. Czy czuje się niepewnie w roli mamy? Czy poczucie odpowiedzialności ją przygniata? Taki lęk uogólniony, czyli przekonanie, że za chwilę stanie się coś złego, to bardzo nieprzyjemna postać lęku. Jest to lęk długotrwały, który bardzo obniża samopoczucie, odbiera zdolność przeżywania radości i daje wspomniane objawy fizyczne: napięcia mięśni, bóle głowy, żołądka. Nie jest tak dokuczliwy jak napad paniki, ale zasadniczo to już duży wrażenie, że czarnowidztwo działa czasem jak samospełniające się przepowiednie. Podświadomie sprawiamy, że te nieprzyjemne scenariusze się wypełniają…To się wiąże z tym założeniem, że skoro może być źle, to na pewno tak będzie. I wmawianiem sobie, że wiemy, co się wydarzy. Błędem jest na przykład mówienie: „Wiem, że jak pójdę na rozmowę kwalifikacyjną, to będę się bała”. Można powiedzieć: „Przypuszczam, że będę się bała” i przekonać się, czy faktycznie tak się stanie, ale nie z góry zakładać „wiem”. Bo jak sobie wbijemy do głowy takie twierdzenie, to nadajemy temu status pewnego wydarzenia. I tu się zaczyna samospełniające się taki przypadek mi przyszedł do głowy - mój kolega żyje w przekonaniu, że każdy go chce naciągnąć. W związku z tym co tylko może, robi własnymi siłami, byle tylko nie narazić się, że mechanik czy malarz skasują go drożej, niż powinni. A że sam niekoniecznie zna się na tej robocie, często jest bardziej „w plecy”, niż gdyby zapłacił za usługę komuś z przez swoje czarnowidztwo jest stratny, chyba że… taka sytuacja mu się podoba. Może ostatecznie stwierdzić, że co prawda wydał więcej pieniędzy, ale sam nauczył się czegoś nowego i nikt go na pewno nie oszukał, a to poprawiło mu samopoczucie. Jeżeli go stać na takie eksperymenty, nie doszukiwałabym się tutaj problemu. Gorzej, jeśli go nie stać, wtedy to już jest z jakimi czarnymi scenariuszami najczęściej spotyka się Pani w pracy?W gabinecie koncentruję się nie tyle na samym czarnowidztwie, co na jego przyczynach. Czarnowidztwo dla psychologa jest objawem, który z czegoś wynika - np. z neurotycznej perfekcji, czyli przekonania, że albo coś jest zrobione idealne, albo wcale. To będzie generować pesymizm, bo jak często jesteśmy w stanie zrobić coś idealnie? Miałam klientkę, u której objawiało się to problemami z podejmowaniem prostych decyzji konsumenckich. Gdy zapytałam ją, jak długo będzie wybierać np. piekarnik, odpowiedziała, że co najmniej dwa tygodnie, bo musi przeanalizować wszelkie dostępne modele we wszystkich sklepach. Słysząc taką odpowiedź, już wiem, że ta osoba nie szuka wystarczająco dobrego piekarnika, tylko idealnego. Można sobie jednak zadać pytanie, czy musimy mieć idealny sprzęt, czy wystarczy nam taki, który po prostu zaspokaja nasze potrzeby?Częstym kłopotem, który może objawiać się czarnowidztwem, jest też personalizowanie. Polega ono na tym, że zawsze przypisujemy sobie skutki działań, nie tylko swoich, ale i innych osób. Ktoś się na mnie obraził? Pewnie powiedziałam coś nie tak. Od razu zakładam, że to moja czego jeszcze może wynikać czarnowidztwo?Możemy na dobrą sprawę przeanalizować większość zniekształceń poznawczych, jakie istnieją na świecie. Jeżeli ktoś ma bardzo silną potrzebę kontroli, to też generuje objaw w postaci czarnowidztwa. Są osoby, które chcą mieć wpływ na wszystko: na to, jak długo stoją w korku na światłach, w jaki sposób zachowują się ich współpracownicy, czy uda im się coś sprzedać, czy nie. Takie osoby też zaczynają widzieć świat w czarnych barwach, bo gdzieś z tyłu głowy wiedzą, że nie są w stanie skontrolować wszystkiego. Niestety, czasem ludzi się uczy takiego naiwnego przekonania, że są w stanie skontrolować to, co niekoniecznie od nich się często powtarza w mowach coachowskich: „wszystko zależy od ciebie”.Ano właśnie! Często pracuję z ofiarami źle prowadzonego coachingu. To osoby, które przeżywają głęboką frustrację, bo wtłoczono im do głowy przekonanie, że wyłącznie od nich zależy efektywność ich działań. Zastanówmy się jednak: jeżeli ja naprawdę nie chcę czegoś kupić, to osoba, która próbuje mi coś sprzedać, nie ma ze mną żadnych szans. A ludziom na pseudoszkoleniach wmawia się, że jeżeli naprawdę chcą sprzedać, to mogą. Częstym kłopotem, który może objawiać się czarnowidztwem, jest też personalizowanie. Polega ono na tym, że zawsze przypisujemy sobie skutki działań, nie tylko swoich, ale i innych osób. Ktoś się na mnie obraził? Pewnie powiedziałam coś nie tak. Od razu zakładam, że to moja musi strasznie wpływać na samoocenę. Nic się nie udaje i to moja wina…Jest też taki mechanizm, który się nazywa selektywną uwagą. Polega on na tym, że zwracamy uwagę wyłącznie na bodźce, które pokrywają się z naszym tokiem myślenia. Prosty przykład - wygłaszam wykład jako osoba przekonana o tym, że jestem kiepskim mówcą. W takiej sytuacji, gdy tylko jeden ze studentów ziewnie, ja to od razu zinterpretuję: „Ale nudzę, jestem kiepskim wykładowcą”. To nic, że cała sala słucha. Wystarczy jeden bodziec, by potwierdzić to, co mamy w głowie. To też forma czarnowidztwa. Inną jest dychotomizacja, czyli myślenie czarno-białe, np. założenie, że albo odnoszę sukcesy, albo porażki - nie ma nic to się objawia?Miałam kiedyś okazję pracować z parą, która była bardzo konfliktowa i często się ze sobą kłóciła. Para pojechała na urlop, po wakacjach wrócili do terapii, a na pytanie, jak im się udał wyjazd, klientka odpowiedziała „Był do niczego, w ostatnim dniu bardzo się pokłóciliśmy”. Cały dwutygodniowy urlop, pozbawiony kłótni, był do niczego, bo raz się pokłócili. To przykład dychotomizacji. Stąd już tylko krok do myślenia, że „kolejny urlop też się nam nie uda” i „zawsze będzie beznadziejnie”.A częściej takie negatywne myślenie przejawiają kobiety czy mężczyźni? Która płeć jest bardziej pesymistyczna?Kobiety nieco częściej niż mężczyźni miewają skłonności do pesymizmu. Może to wynikać z kobiecej tendencji do wyjaśniania swoich sukcesów raczej szczęściem i zbiegiem okoliczności niż własnym talentem i zdolnościami. Jeśli mamy przekonanie, że nasz sukces zależy tylko od łutu szczęścia, to blisko już do przewidywania wszystkich możliwych pechowych zdarzeń, które mogą zagrozić naszym działaniom. Poza tym kobiety miewają silniejszą tendencję do przeżywania niepewności siebie, więc zamiast ufać w swoje siły i możliwości, zamartwiają się przykładowo tym, jak zostaną ocenione: co inni o nich pomyślą, czy się aby nie ośmieszą, czy dobrze wypadną? Różnice płciowe w pewności siebie wynikają przede wszystkim z wychowania, w ramach którego u dziewcząt kładzie się większy nacisk na poprawność zachowania, pracowitość i posłuszeństwo. Chłopcom zostawia się większy margines swobody, gdyż w ich wychowaniu stawia się na samodzielność, przebojowość oraz inicjatywę, co daje możność wyćwiczenia zaufania do siebie i nieco częściej niż mężczyźni miewają skłonności do pesymizmu. Może to wynikać z kobiecej tendencji do wyjaśniania swoich sukcesów raczej szczęściem i zbiegiem okoliczności niż własnym talentem i można walczyć z tym, że czarne scenariusze wydają się nam najbardziej prawdopodobne?Tak, i warto z tym walczyć. Przede wszystkim można zastosować wiele technik terapeutycznych, na własny użytek, nie wszystko wiąże się z koniecznością wizyty u psychologa. Można na przykład zacząć ćwiczyć atrybucję - odkrywanie przyczyny danego zjawiska. Spróbujmy na przykładzie: idzie ulicą osoba z niską samooceną w kwestii wyglądu fizycznego. Ktoś idący z naprzeciwka się krzywi. Co myśli taka osoba?„Spojrzał na mnie, zobaczył, jaki jestem brzydki, więc się skrzywił”.Jak najbardziej. Jeżeli tak mamy, to warto zastanowić się, dlaczego ktoś krzywi się na ulicy. Może dlatego, że go boli ząb? Może sobie przypomniał, że zapomniał załatwić ważną sprawę? Może dlatego, że bardzo mu przypominam znienawidzoną nauczycielkę z liceum? A może stanął akurat na ostrym kamyczku? Możliwości jest naprawdę bardzo wiele, więc nie warto psuć sobie nastroju przypuszczeniem, które jest tylko jednym wycinkiem z całego tortu rzeczywistości. Podobnie było z historią o dziadku. Jeżeli przychodzi nam do głowy najgorszy scenariusz, to powiedzmy sobie „stop” i spróbujmy zbudować wachlarz atrybucyjny. To pomaga ostudzić w którym momencie czarnowidztwo staje się na tyle poważnym problemem, że warto już skorzystać z pomocy psychologa?Po pierwsze, sytuacja nie musi być bardzo poważna, żeby korzystać z pomocy psychologa. Warto zrobić to wcześniej, nim problem zacznie się pogłębiać. Takim sygnałem może być to, gdy zauważamy, że pesymizm jest dla nas nieużyteczny. Jeżeli często odczuwamy z tego powodu lęk, a okazuje się, że nasze obawy są nierealne, obniża nam to nastrój, mamy objawy fizyczne. W skrajnych przypadkach takie przekonanie, że jest źle i będzie jeszcze gorzej, może być też objawem depresji. A to już poważna sprawa i kwestia, której nie należy przeczekiwać, bo depresja sama nie przejdzie. Jeżeli nie jesteśmy w stanie odczuwać radości, tracimy poczucie humoru, pojawia się przekonanie, że wszystko jest złe, mamy zaburzenia snu, jedzenia, tracimy ochotę na cokolwiek, to już powinno nas skłonić do wizyty u psychologa lub po terapii zmienia się życie czarnowidza? Staje się optymistą? Zdrowym pesymistą?Bardzo często chodzi właśnie o to, by dojść do poziomu realizmu, a niekoniecznie optymizmu. Ludziom po psychoterapii jest po prostu lżej. To są osoby, które nadal przeżywają smutek, złość i strach, ale adekwatnie do sytuacji. Błędem jest potrzeba nieprzeżywania jakichś emocji. Czasami do gabinetów przychodzą klienci z oczekiwaniem, że np. przestaną się w ogóle złościć. To błąd, bo wszystkie emocje są OK. Tak samo jest z lękiem - w sytuacji zagrożenia jest normalny. Jeżeli ktoś w chwili niebezpieczeństwa nie przeżywa lęku, jest to tak samo dziwne jak w drugą stronę. Celem terapii nigdy nie jest wyeliminowanie emocji, tylko urealnienie tych jest potrzeba nieprzeżywania jakichś emocji. Czasami do gabinetów przychodzą klienci z oczekiwaniem, że np. przestaną się w ogóle złościć. To błąd, bo wszystkie emocje są OK. Celem terapii nigdy nie jest wyeliminowanie emocji, tylko urealnienie tych ofertyMateriały promocyjne partnera
Wybierz kilka zdjęć w skali szarości, a zgadnę, czy jesteś pesymistą, optymistą, realistą, a może marzycielem! Stwórz wymarzony zestaw szkolny, a ja spróbuję zgadnąć, jakim typem jesteś! – Optymista, realista, pesymista czy marzyciel! Na podstawie Twoich wyborów, między artykułami szkolnymi spróbuję zgadnąć, jakim typemA ty do której grupy należysz? Jeśli jeszcze tego nie wiesz, znamy prosty sposób na sprawdzenie. Wykonaj internetowy test i sprawdź, czy jesteś realistą, optymistą czy pesymistą. Być może wyniki tego testu będą dla ciebie zupełnym zaskoczeniem i powodem do tego, aby zmienić coś w swoim życiu? Wystarczy mieć jedynie połączenie z to najlepszy sposób na zaplanowanie sobie długich godzin podczas lotu samolotem, nietrafinego filmu w TV, bądź nudnego wykładu w szkole. Bez wątpienia zdobędziesz zdecydowanie więcej wiedzy aniżeli dotychczas. A z większym zasobem wiedzy, życie jest o wiele prostsze i to udokumentowane przez naukowców.
Opowiadania 7. Szukaj Dodaj Zaloguj. Kim jesteś? – Optymistą, realistą czy pesymistą? Lunarway. 3 lata temu. 706 Obserwuj autora. Dodaj do ulubionych. 0.
Optymista, realista czy pesymista... Którym z nich jesteś ? Dojdziemy do HOT ? Proszę was ; )Rozgłaszajcie ! Ostatnia data uzupełnienia pytania: o 18:30 Oddaj swój głos, aby poznać wyniki ankiety lub zobacz wyniki Optymista Pesymista Realista Optymistą i realistą Pesymistą i realistą Zobacz inne ankiety My wife and I were having a discussion on psychology and were very curious to see a fresh poll on the subject. If you feel like it, try and describe your philosophy behind your motivations in life and your decision in the poll!! zapytał(a) o 21:02 co to znaczy realista, pesymista optymista ? co to znaczy realista, pesymista optymista ? Odpowiedzi Carthmas odpowiedział(a) o 21:03 Realista to osoba patrząca "trzeźwo na świat" robiąca to co sobie z góry założyłaOptymista to osoba która widzi tylko pozytywne strony życiaPesymista to przeciwieństwo optymisty. blocked odpowiedział(a) o 21:03 realista myśli realistyczniepesymista myśli pesymistycznie, wszędzie widzi te złe stronyoptymista myśli optymistycznie, dostrzega dobre strony blocked odpowiedział(a) o 21:03 pesymista - osoba która zakłada ze wszystko bedzie zle optymista - osoba która wierzy ze bedzie dobrze , widzi wszystko w jasnych barwachrealista - osob atwardo stąpająca po ziemi realista - mysli o faktach, nie majaczy, nie chisteryzuje pesymista- wszystkie sytuacje przedstawia w bardzo zły, smutny sposób. myśli o najgorszych wyjściach z każdej sytuacji optymista- myśli realistycznie - dobrze, czyli tak, że wszystko będzie ok, i tak się to potem dzieje w jego zyciu ; )) peace ald love! Realista-człowiek patrzący na życie i różne sprawy realnie bez patrzący na świat na ma dla niego rzeczy nierealnych do zrealizowania bądź z zakończeniem patrzący na rzeczy i życie smutnie,ponuro i myśli , że wszystko jest i musi się kończyć optymisty. nika_202 odpowiedział(a) o 21:05 Realista, to osoba, która myśli realnie, czyli nie upięknia życia, ani nie myśli źle, Pesymista, to osoba, która myśli ciągle o tych złych rzeczach, wypatruje najgorsze strony, a Optymista widzi tak jakby świat przez różowe okulary, myśli pozytywnie. ; D jesi1907 odpowiedział(a) o 21:06 realista- człowiek patrzący na świat realnie i trzeźwo. Pesymista-człowiek patrzący na świat tylko z ujemnych stron skupiający się na pozytywach życia to raczej optymistka... :) realista nie planuje przyszlościoptymista myśli: co ma być to będziepesymista widzi tylko najokropniejsze cechy życia Pesymista-czarne okularyOptymista-różowe okularyRealista-wcale nie nosi okularów realista ze wszystko tak jak jest pesymista ze wszystko bedzie zle a optymista ze wszystko bedzie dobrze Uważasz, że ktoś się myli? lub If you carefully examine Jesus’ life and teachings, I believe you’ll conclude that He was neither an optimist nor a pessimist. Instead, He was a realist — that is, He was pessimistic about some things and optimistic about others. Let me explain. On one hand, Jesus was a pessimist about our ability to solve life’s deepest problems apartOceń artykuł! [Suma głosów: 2 Średnia ocena: 5]W ostatnim czasie spowolnienie gospodarcze dało się we znaki również naszej małej dzielnej firmie z Podlasia. Kilku dużych klientów skorygowało swoje zamówienia na następny rok mocno w dół, przez co w firmie panuje obecnie nerwowa atmosfera i niepewność co przyniesie jutro. Również właściciel zaczął się bardziej koncentrować na problemach niż szansach, co miało wpływ na morale załogi. Jak wybrnąć z tej nieciekawej sytuacji i dać impuls pracownikom do dalszego działania?Optymizm – ważna cecha lideraWśród wielu list z najważniejszymi cechami lidera powtarza się często pozycja pod nazwą „optymizm” lub jego lekko zakamuflowany odpowiednik „otwartość na nowe impulsy”(przykład 1, przykład 2, przykład 3). Każdy z was ma o sobie na pewno własne zdanie o tym czy jesteście optymistami, realistami czy pesymistami. O ile optymiści czują się potwierdzeni w swojej roli lidera, to pesymiści i realiści (czyli ukryci pesymiści, bo jak często dochodzi się do wniosku „realnie patrząc”, że coś się musi udać) mogą poczuć lekką niepewność. Większość z pesymistów powiedziałaby, że taka już się urodziła i co ma z tym zrobić, bo przecież nie jestem pesymistą „naumyślnie”. Takie oświadczenie mogłoby przykładowo brzmieć „Z natury jestem realistą i kropka!”. Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy widzą szklankę do połowy pustą, brzmi optymizm da się wyćwiczyć jak biceps. Jak można to zrobić? Zaraz do tego vs. świadomośćLudzki mózg jest pełen do dziś nierozwikłanych zagadek. Na szczęście jego badania posuwają się dynamicznie do przodu, dzięki czemu wiemy o nim coraz więcej. Jednym z takich ciekawych odkryć jest system ARAS (akronim od angielskich słów Ascending Reticular Activating System), czyli wstępujący siatkowaty układ aktywujący. Jako, że nie jest to blog o biologii, przejdę od razu to funkcji, jaką pełni ten ciekawy system. Z badań Joe Dispenzy z 2008 roku wynika, że ludzki mózg jest w stanie przetworzyć ponad 400 milionów bitów informacji na sekundę. Całkiem niezły wynik, jednak jest tutaj pewien haczyk, a mianowicie mózg nie równa się od razu świadomość. Nasza świadomość jest w stanie przetworzyć jedynie bitów na sekundę, czyli… 0,0005% wszystkich impulsów jakie odbiera nasz mózg. Przyznacie, że jest to spore zawężenie informacji, które ostatecznie trafiają do naszej świadomości. I tutaj właśnie pojawia się rola systemu ARAS, który selekcjonuje dla nas informacje, które ostatecznie są warte naszej autopilot, czyli ARASCzłowiek podejmuje tysiące małych decyzji w czasie każdego dnia. Gdyby nad każdą z nich musiał się aktywnie zastanowić to nie byłby w stanie zrobić wiele więcej niż ugotowanie obiadu i ubranie się. Statystycznie 70% myśli i 40% naszych zachowań jest takich samych jak dzień wcześniej. Dzięki systemowi ARAS nawet 95% decyzji w czasie dnia podejmujemy nieświadomie, co całkiem nieźle wyjaśnia dlaczego nigdy nie wiesz czy zamknąłeś drzwi od domu, a jadąc autem łapiesz się na tym, że nie wiesz jak przejechałeś ostatnie 3 kilometry. Ten życiowy autopilot, da się na szczęście aktywnie dopasować, aby bardziej odpowiadał naszym filtrować informacje?Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe informacje, dochodzimy do wniosku, że optymiści po prostu dopuszczają inne informacje do swojej świadomości niż pesymiści. W takim razie, co może zrobić kierownik naszej firmy aby koncentrować się na pozytywnych aspektach?Krok 1 Wdzięczność za to co już jestPierwszym punktem do zmiany nastawienia jest wdzięczność za to co masz. Tony Robbins w swojej bestsellerowej książce „Obudź w sobie olbrzyma” opisuje wpływ wdzięczności na nasze życie. Praktycznie jest niemożliwym być wdzięcznym i odczuwać strach i niepewność jednocześnie. W związku z tym pierwszym krokiem jaki powinien zrobić nasz manager jest zwrócenie uwagi na rzeczy w swoim życiu, za które jest 2 Zdefiniowanie przedmiotu koncentracjiDruga rzecz jaka jest kluczowa to założenie na oczy filtra, który będzie pozwalał mu przesyłać do świadomości impulsy, które są dla niego ważne. Jak działa taki filtr? Czasem załączamy go nieświadomie przykładowo jest jakiś samochód, który ci się podoba, chcesz go kupić i nagle na każdym kroku widzisz dokładnie ten model. Czy nagle wszyscy kupili ten samochód tego samego dnia? Nie, po prostu teraz zwracasz na niego świadomie uwagę, bo filtr w twojej głowie jest włączony. Inny banalny przykład z mojego życia to tykanie zegara. Póki nie zwracam na niego uwagi, wszystko jest ok, aż do momentu, kiedy dotrze do mnie pierwsze tyknięcie. I nagle z rzeczy, która jeszcze chwilę wcześniej dla mnie nie istniała, słyszę z każdą upływającą sekundą przeszywające mój mózg tykanie. Jak aktywować filtr świadomie? Warto zapisać sobie co zamierzasz dziś zrobić, aby czuć się w określony 3 Refleksja pod koniec dniaTrzecim krokiem, aby zauważać więcej pozytywnych rzeczy i myśleć dzięki temu bardziej jak optymista, niż pesymista jest podsumowanie mijającego dnia i zastanowienie się nad dobrymi rzeczami jakie miały miejsce. Brzmi banalnie, ale na początku może nie być takie proste. Generalnie jako ludzie mamy tendencję wyłapywania negatywnych rzeczy, a pozytywne nie przykuwają naszej uwagi. Dlatego na początku możesz odnieść wrażenie, że nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Dzień jak co dzień. Sztuka polega na wyłapywaniu małych detali, które pozytywnie wpłynęły na twój to tyle na dziś. A wy do jakiej grupy się zaliczacie i dlaczego? Dajcie mi znać w komentarzach!
Pessimism is a negative mental attitude in which an undesirable outcome is anticipated from a given situation and is the attitude that things will go wrong and people’s wishes are unlikely to beDo tego posta natchnął mnie Szanowny Pan Andrzej Poniedzielski, wyznający podobną politykę życiową do mnie-Egzystencjalizm. Gdzie niezbędne rekwizyty to wódka i szklanka. To sprawia, że i rozważania kleją się lepiej a, i gadka jest nie licha. O dziwo pisząc to jestem trzeźwy... przynajmniej na tym etapie pisania bo muszę powiedzieć szczerze, że jest to kwestia postępowa. Przygotowując się do posta gdzieś miedzy artykułami z 'wróżki' a rozkładówką playboy'a natknąłem się na taką opinię: 'pesymiści to dziwni ludzie żyją w przekonaniu, że jak coś się uda to kwestia są siłaczami , którzy we wszystkim doszukują się pierwiastków piękna i miłości, to według mnie wspaniałe...' podpisano: smutny123 (czy jakoś tak) ... HAHAHAHAHAHA ... kurwa bo skonam, ciężkie dragi ale szacun za odwagę (w internecie każdy cwaniak). Po dalszej lekturze wpisu Smutnego123, ku mojemu 'zaskoczeniu'(nie żebym poznał po niku) okazał się pesymistą i podziwiał optymistów. W sumie dużo wygodniej jest być pesymistą, to prawda. Mówią, że optymista widzi szklankę do połowy pełną a pesymista do połowy pustą. Ja wole jednak wyjaśnić różnice na podstawie przykładu. Spotyka się trzech znajomych w tym pesymista i optymista. Po krótkiej rozmowie jeden mówi: -Chłopaki mam znajomą chętnie się z kimś umówi? -Fajna? -nooo, nogi do samych cycków! - Fajnie lubię długie nogi- pomyślał optymista. - Nie lubię obwisłych cycków-mruknął pesymista Powiedzmy tak optymista ze swoim sielankowym podejściem do świata dostaje same gówna pod nogi, natomiast pesymistę spotykają miłe niespodzianki... nawiązując do wpisu Smutnego123. Jestem odmiennego zdania te miłe niespodzianki to rzeczy na które sobie sam zapracowałem. Istnieje jeszcze trzecia grupa, ta która mówi, że szklanka jest w połowie napełniona- realiści. No ale kurwa nie czarujmy się, że to pesymizm zakamuflowany i klasyfikować ich należy jako kryptopsymistów (podgrupę). Skoro optymista widzi świat kolorowy (różowy czasem się mówi) a pesymista czarno-biały to realista jaki widzi ... gówniany? To dopiero pesymizm. Podsumowując optymista twierdzi, że świat stoi przed nim otworem a pesymista w sumie nie różni się wiele od niego. Właściwie niczym bo według niego świat też stoi przed nim otworem. Z tym, że pesymista dobrze wie jaki to otwór...
- Одоմар ускиг
- Уρኖቤиξօ ኢаչеቢуն ебяσяጌθвጅ